W skrócie: Totalna biologia łączy sepsę, czyli posocznicę, z brakiem radości życia i z poczuciem, że utknęłaś w sytuacji bez wyjścia. W tym podejściu pojawiają się też głębokie smutki, niewyrażone traumy i poczucie beznadziejności. Sepsa to stan nagłego zagrożenia życia, więc to spojrzenie ma sens dopiero obok leczenia w szpitalu, nigdy zamiast niego.- Agnieszka Madej-Uhl, psychoterapeutka i konsultantka Totalnej Biologii, autorka projektu Ogarnij Się i Zacznij Żyć
Ten wpis czytasz pewnie z jednego z dwóch powodów. Albo masz za sobą sepsę, długi pobyt w szpitalu i powrót do sił, który trwa dłużej, niż ktokolwiek zapowiadał. Albo przeszedł przez nią ktoś Ci bliski, a w głowie krąży pytanie: dlaczego on, dlaczego ona, dlaczego akurat teraz?
Zobaczmy razem, co może się kryć za tym pytaniem. Nie po to, żeby szukać winnych ani podważać to, co zrobili lekarze, tylko żeby dołożyć coś, o co w szpitalu nikt nie pyta: jak wyglądało Twoje życie w miesiącach przed chorobą i ile było w nim radości?
Co oznacza sepsa według Totalnej Biologii?
Sepsa w tym podejściu mówi przede wszystkim o braku radości życia. Chodzi o okres, w którym człowiek czuje, że utknął, nie widzi wyjścia z trudnej sytuacji, a codzienność przestaje dawać cokolwiek dobrego.
Medycznie sepsa to gwałtowna, nieprawidłowa reakcja organizmu na zakażenie, która może uszkadzać tkanki i narządy. Towarzyszą jej gorączka albo wychłodzenie, przyspieszone tętno, szybki oddech, spadek ciśnienia i splątanie. To stan, który wymaga natychmiastowej pomocy.
Z tej perspektywy patrzymy na coś jeszcze. Na to, czy w życiu była miłość, chęć do życia i przyjemność z drobnych rzeczy. Czy były, czy od dawna ich brakowało. Czasem osoba po sepsie mówi: „Ja już od dawna tylko funkcjonowałam”. I to zdanie bywa najważniejszym tropem.
Jakie konflikty emocjonalne mogą stać za posocznicą?
W tym podejściu za posocznicą mogą stać głębokie smutki i traumy, które nie zostały przeżyte ani nazwane, oraz poczucie beznadziejności. To dwa różne tropy i warto sprawdzić oba.
Pierwszy trop to nagromadzony smutek. Strata, o której się nie rozmawiało. Rozstanie, po którym trzeba było od razu wrócić do pracy. Choroba bliskiej osoby, przy której byłaś silna dla wszystkich, tylko nie dla siebie. Emocje, które odkładamy „na później”, nie znikają. Z tej perspektywy osłabiają poczucie, że życie ma sens.
Drugi trop to beznadziejność. Sytuacja, z której nie widać wyjścia: praca, której nie da się rzucić, relacja, z której nie da się odejść, opieka nad kimś, która trwa latami. Człowiek przestaje planować, bo „i tak nic się nie zmieni”. Życie zaczyna wyglądać jak korytarz bez drzwi.
Oba tropy łączy to samo pytanie: gdzie w Twoim życiu zabrakło miejsca na radość?
| Sytuacja przed chorobą | Możliwy konflikt | Pytanie do siebie |
|---|---|---|
| Długie miesiące „tylko funkcjonowania” | Brak radości życia | Kiedy ostatnio coś mnie naprawdę ucieszyło? |
| Strata, po której nie było czasu na żałobę | Niewyrażony, głęboki smutek | Czego jeszcze nie opłakałam? |
| Praca albo relacja, z której nie widać wyjścia | Utknięcie, beznadziejność | Gdzie czuję, że nie mam żadnego ruchu? |
| Wieloletnia opieka nad kimś bliskim | Życie odłożone na później | Co moje czeka, aż „wszystko się skończy”? |
| Poczucie, że nikt Cię nie kocha ani nie widzi | Brak miłości do siebie i od innych | Od kogo przyjmuję miłość i czy w ogóle na nią pozwalam? |
Dlaczego brak radości życia może mieć takie znaczenie?
Radość życia to w tym podejściu paliwo, które daje ciału powód, żeby walczyć i się regenerować. Kiedy jej brakuje przez długi czas, umysł żyje w trybie przetrwania, a ciało zostaje z tym bez wsparcia.
Często powtarzam, że spokój umysłu zaczyna się od zrozumienia, a nie od tego, że na zewnątrz wszystko się ułoży. Kiedy wiesz, dlaczego jesteś tam, gdzie jesteś, i co możesz z tym zrobić, ciało dostaje sygnał, że jest bezpiecznie.
„Jeżeli umysł wie, skąd jestem w tej sytuacji i jeżeli wie, co z tym może zrobić, to jest spokojny.”
- Agnieszka Madej-Uhl
To nie znaczy, że smutek „wywołuje” zakażenie. Zakażenie ma swoje medyczne przyczyny i leczą je lekarze. Pytanie o radość życia dotyczy czegoś innego: w jakim stanie był człowiek, kiedy choroba przyszła, i czego potrzebuje, żeby po niej naprawdę wrócić do życia, a nie tylko do sprawności.
Co może zrobić osoba po sepsie albo jej bliscy?
Po wyjściu ze szpitala możesz zacząć od łagodnych pytań o to, co działo się przed chorobą, i od małych kroków w stronę radości. Najpierw jednak regeneracja ciała, kontrole i zalecenia lekarzy.
Powrót po sepsie bywa długi. Zmęczenie, słabość, czasem lęk, że to się powtórzy. To wszystko ma prawo być. Weź kartkę i długopis - resztę zobaczymy razem.
- Zapisz, jak wyglądały miesiące przed chorobą. Co działo się w pracy, w domu, w relacjach? Czy był czas na odpoczynek, na przyjemność, na bliskość?
- Nazwij smutek, który odłożyłaś. Jedna strata, jedno rozstanie, jedna rozmowa, która się nie odbyła. Wystarczy jedno zdanie na kartce.
- Znajdź miejsce, w którym czujesz się bez wyjścia. Zapisz, co dokładnie Cię tam trzyma. Często okazuje się, że jakiś mały ruch jednak jest możliwy.
- Dodaj jedną drobną radość dziennie. Kawa wypita w ciszy, pięć minut na słońcu, ulubiona muzyka. Ciało po chorobie potrzebuje sygnału, że życie jest warte życia.
- Pozwól sobie na wsparcie. Rozmowa z bliską osobą, z psychoterapeutką, z ludźmi, którzy przeszli podobną drogę. Nie ma obowiązku dźwigać tego samej.
Jeśli czytasz to jako bliska osoba, możesz po prostu być obok. Nie tłumacz choremu, „co zrobił nie tak”. Zapytaj raczej, co sprawiało mu kiedyś radość i czy chciałby do tego wrócić.
Czy smutek i trauma mogą osłabiać odporność?
W tym podejściu tak: długo noszone, niewyrażone emocje mogą osłabiać ciało, przez co łatwiej mu ulec infekcji. To spojrzenie nie zastępuje wiedzy medycznej o tym, skąd biorą się zakażenia, tylko dokłada do niej historię życia.
Warto tu odróżnić dwie rzeczy. Czym innym są częste, drobne infekcje, które wracają co sezon, a czym innym sepsa. O nawracających przeziębieniach i infekcjach więcej przeczytasz we wpisie o chorobach zakaźnych, a o tym, jak ten sposób myślenia patrzy na układ odpornościowy, we wpisie o chorobach immunologicznych. Sepsa to temat poważniejszy i zawsze najpierw należy do lekarzy.
Kiedy koniecznie iść do lekarza?
Sepsa to stan nagłego zagrożenia życia. Wysoka gorączka albo nagłe wychłodzenie, dreszcze, bardzo szybkie tętno i oddech, duszność, splątanie, senność, trudność z wybudzeniem, zimna, marmurkowa albo sina skóra, bardzo mało moczu i poczucie, że „dzieje się coś bardzo złego”, zwłaszcza w trakcie infekcji albo po zabiegu, to sygnał, żeby natychmiast wezwać pogotowie. Liczy się czas. Także po wyjściu ze szpitala nowe albo nasilające się objawy są sygnałem, żeby najpierw sprawdzić je u lekarza. Praca z emocjami może iść obok leczenia i rehabilitacji, nigdy zamiast nich.
Najczęstsze pytania
Czy sepsa jest karą za złe emocje?
Nie. Sepsa to choroba, a nie kara ani ocena Twojego życia. W tym podejściu szukamy zrozumienia, a nie winy. Pytanie o radość życia ma pomóc wrócić do siebie po chorobie, a nie dokładać ciężaru.
Czy totalna biologia może pomóc w leczeniu sepsy?
Nie, sepsę leczy się w szpitalu i tylko tam. Totalna biologia nie jest metodą leczenia. Może być wsparciem później, w okresie powrotu do sił, kiedy pojawia się przestrzeń na pytania o to, co działo się wcześniej w życiu i czego teraz potrzebujesz.
Czym różni się sepsa od posocznicy?
W codziennym języku to dwie nazwy tego samego stanu. „Posocznica” to starsze, polskie określenie, które nadal słychać w gabinetach i w rozmowach. W tym wpisie używam obu zamiennie.
Mój bliski przeszedł sepsę. Jak mogę go wspierać?
Najpierw wspieraj go w leczeniu i rehabilitacji, bo powrót po sepsie bywa długi i męczący. Potem możesz pomóc mu odzyskać drobne radości: wspólny spacer, ulubione jedzenie, rozmowę bez pośpiechu. Pytania o emocje zostaw na czas, kiedy sam będzie na nie gotowy.
Czy po sepsie normalne jest, że czuję smutek i lęk?
Tak, to bardzo częste. Ciało przeszło przez ogromny wysiłek, a umysł przez zagrożenie życia. Jeśli smutek, lęk albo problemy ze snem utrzymują się długo, porozmawiaj o tym z lekarzem albo psychoterapeutką. Masz prawo czuć to, co czujesz.
Od czego zacząć, jeśli czuję, że od dawna nie mam radości życia?
Zacznij od jednego pytania: kiedy ostatnio coś mnie naprawdę ucieszyło? Potem dodaj jedną małą rzecz, która kiedyś sprawiała Ci przyjemność. Radość nie wraca od wielkich postanowień, tylko od drobnych ruchów powtarzanych codziennie.
Masz wpływ na to, jak wrócisz do życia
Sepsa zatrzymuje życie w jednej chwili. Kiedy najgorsze minie, zostaje pytanie, do jakiego życia wracasz. Tak patrzy na chorobę totalna biologia: jako na moment, w którym warto zobaczyć, gdzie zabrakło radości, miłości i wyjścia z sytuacji. Możesz wybrać, że od teraz będzie tego w Twoim dniu choć trochę więcej. Masz na to wpływ, krok po kroku.
Jeśli chcesz porozmawiać o swojej historii z kimś, kto patrzy na nią w ten sposób, możesz umówić się na konsultację. A jeśli chcesz sprawdzić, co Twoje ciało próbuje Ci powiedzieć, zapraszam Cię do quizu „Co mówi ciało”. Swoim doświadczeniem możesz się też podzielić w naszej grupie na Facebooku.
@ogarnijsieizacznijzyc Czujesz, że w Twoim życiu brakuje radości, miłości i chęci do działania? Czy masz wrażenie, że utknąłeś/aś i nie ma wyjścia? 🍀 Pamiętaj, że wyjście zawsze istnieje! 🍀 Wystarczy spojrzeć głęboko w swoje serce i szczerze odpowiedzieć sobie na pytania: Co już mnie nie cieszy? Co nie daje mi radości? Jak już nie chcę żyć? Czas na zmianę! 🍀 Zacznij żyć na własnych zasadach, pełnią życia, z radością i lekkością. ✨ Ogarnij się i zacznij żyć! 🍀🍀 #TotalnaBiologia #OgarnijSię #Ogarnijsięizacznijżyć #motywacja #życie #radość #miłość #zmiany #inspiracja #pozytywnemyslenie #rozwojosobisty #psychologia #emocje #zmiany
Ten artykuł nie zastępuje porady lekarskiej. Pracujemy na poziomie emocji, przekonań i historii rodowych. W przypadku problemów zdrowotnych skontaktuj się z lekarzem.




