Totalna Biologia - kurs, szkolenie, warsztat i konsultacje.

Emocje dziecka to lustro Twojej złości - co mówi o tym totalna biologia?

W skrócie: Totalna biologia patrzy na emocje dziecka jak na lustro: dziecko do dziesiątego roku życia nie ma jeszcze własnych konfliktów, tylko pokazuje napięcie, które jest w relacji mamy i taty albo w całym rodzie. Dlatego złość dziecka tak mocno porusza rodzica - dotyka jego własnych, starych historii. Praca zaczyna się od dorosłego, a jej owoce widać u dziecka.

Znasz to? Dziecko trzaska drzwiami, krzyczy „nienawidzę cię”, rzuca zabawką. A Ty w sekundę czujesz, jak w Tobie też coś wybucha. Podnosisz głos, choć obiecywałaś sobie, że nigdy nie będziesz krzyczeć tak jak Twoja mama. Wieczorem przychodzi poczucie winy i pytanie: dlaczego znowu?

Zobaczmy razem, co może się dziać pod spodem. Nie po to, żeby szukać winnych, tylko żeby zrozumieć mechanizm i zobaczyć, gdzie masz realny wpływ. Ten tekst powstał na bazie webinaru „Emocje dziecka to lustro Twojej złości” i sesji pytań po nim.

Co znaczy, że emocje dziecka są lustrem Twojej złości?

To znaczy, że zachowanie, emocje albo objawy dziecka mogą pokazywać napięcie, które jest w relacji, w rodzinie albo w całym rodzie. Dziecko nie jest problemem do naprawienia. Jest raczej najczulszym czujnikiem tego, co dzieje się między dorosłymi.

Świat zewnętrzny często stawia dziecko w roli tego, które od urodzenia trzeba poprawiać i dopasowywać. Z perspektywy totalnej biologii cała historia jest obrócona do góry nogami. Pierwsze pytanie nie brzmi „co z nim jest nie tak?”, tylko „co moje dziecko pokazuje mi o mnie? Skąd ja to znam?”.

Do około siódmego, dziesiątego roku życia dziecko chłonie wszystko jak gąbka. W tym czasie nie widzi siebie jako osobnej istoty, tylko jako połączenie tego, co jest między mamą a tatą. Niesie informacje z dwóch linii rodowych. Kiedy między tymi liniami jest napięcie, dziecko może je pokazywać ciałem, emocjami albo zachowaniem: złością, frustracją, niepewnością.

Dlaczego złość dziecka tak mocno Cię porusza?

Złość dziecka porusza, bo trafia w miejsca, które w Tobie już kiedyś bolały. Umysł reaguje nie na wszystko, tylko na to, co zna, i na to, co jest inne od ram, w które sama zostałaś kiedyś wtłoczona.

„Dlaczego złość dziecka tak nas porusza? Bo bardzo często dotyka czułych strun. Czułych strun, które w pewnych momentach naszego dnia, tygodnia czy życia po prostu zaczynają grać głośniej i wyraźniej.”

- Agnieszka Madej-Uhl

Często słyszę od mam te same zdania: „nie chcę być jak moja mama”, „nie rozumiem, dlaczego tak reaguję”, „widzę, że dziecko pokazuje mi coś mojego”, „nikt mnie tego nie nauczył”. To nie są porażki. To bardzo dobre punkty wyjścia do pracy - nie po to, żeby jeszcze lepiej dopasować się do świata, tylko żeby zobaczyć, jakie sposoby myślenia i przekonania nosisz na co dzień.

Dlaczego chęć bycia spokojną nie wystarcza, żeby przestać krzyczeć?

Bo krzyk w takiej chwili nie jest decyzją, tylko automatem. Możesz czytać książki i próbować kolejnych metod wychowawczych, a historia i tak wraca, kiedy warunki przypominają te sprzed lat, z Twojego dzieciństwa albo z zachowania Twojej mamy.

Ten mechanizm odpala się najczęściej wtedy, gdy jesteś zmęczona, w stresie, pod presją i w cudzych oczekiwaniach. Mózg nie jest zaprojektowany po to, żeby było przyjemnie, tylko po to, żebyś przeżyła kolejny dzień. Wybiera więc reakcję, którą zna najlepiej. To nie jest brak miłości do dziecka.

Dobra wiadomość jest taka, że masz krótkie okno. Po tym, jak dziecko „naciśnie guzik” - zacznie pyskować, rozrzuci rzeczy, zrobi coś, co Cię wyprowadza z równowagi - są mniej więcej trzy sekundy, zanim wyjdzie reakcja automatyczna. W tych trzech sekundach zaczyna się zmiana.

Co relacja mamy i taty ma wspólnego ze złością dziecka?

Bardzo dużo, bo to, co dziecko pokazuje ciałem i zachowaniem, wynika mocno z relacji między mamą a tatą. Nie ma przy tym znaczenia, czy rodzice są dalej razem. Ważne jest, co myślą o sobie nawzajem i które z nich ma nieukojone emocje wokół relacji, z której dziecko się urodziło.

Jeśli jesteś samotną mamą, to też dobry punkt wyjścia. Możesz zadać sobie pytanie, z jakiego powodu wychowujesz dziecko sama i czy w Twojej rodzinie była już podobna historia. Czasem kobieta odchodzi od partnera za swoją mamę albo babcię, które nie były w stanie tego zrobić.

Relacje i bliskie osoby są naszym poligonem życia. Dzięki nim widzisz, co jest bardziej Twoje, a czego nie chcesz. W tym podejściu nie chodzi o to, żeby w domu było jak w serialu, tylko żeby w szumie informacji i sygnałów z ciała, Twojego i dziecka, odnaleźć siebie.

Zachowanie dziecka Co może pokazywać Pytanie do siebie
Krzyczy, jest „za głośne” To, co w Tobie chce krzyczeć, a na co sobie nie pozwalasz Komu chciałabym coś wreszcie powiedzieć?
Robi bałagan, a Ty wybuchasz Bałagan w Twoim życiu, którego nie chcesz widzieć Gdzie ja mam bałagan i o czym on jest?
Złości się głównie na mamę Napięcie w relacji mamy i taty Co dziś myślę o ojcu mojego dziecka?
Rodzeństwo ciągle się kłóci Walkę o uwagę i bliskość rodziców Jak w moim domu dzieci dostają moją uwagę?
Pyskuje i „naciska guziki” Twój automat z dzieciństwa Kto tak reagował na mnie, kiedy byłam w jego wieku?

Czym są szeptanki i jak zdjąć z dziecka to, co nie jest jego?

Szeptanki to świadome opowiedzenie dziecku historii, które ma z niego zdjąć to, co nie jest jego. Nie służą do tego, żeby wylać dziecku swój ból, ponarzekać albo opowiedzieć o wszystkich niesprawiedliwościach, które Cię spotkały.

Potrzebna jest precyzja, dorosła odpowiedzialność za historię i wyjście z roli ofiary. Ważna jest też uważność na słowa, bo podświadomość nie rozumie czasowników z „nie” i nie rozróżnia synonimów. Dlatego zanim zaczniesz pracować z dzieckiem, dobrze jest zacząć pracować ze sobą. Więcej o tym, jak to wygląda w praktyce, piszę we wpisie o szeptankach dla dzieci.

Jak zacząć przerywać ten krzyk pokoleń?

Możesz zacząć od kilku prostych kroków. Nie potrzebujesz od razu całej historii rodu, wystarczy jedna sytuacja.

  1. Złap swoje trzy sekundy. Kiedy dziecko wyprowadza Cię z równowagi, zatrzymaj się na trzy oddechy, zanim odpowiesz. Nie chodzi o idealny spokój, tylko o przerwanie automatu.
  2. Zadaj sobie pytanie lustra. Zamiast „co z nim jest nie tak?” zapytaj: „co moje dziecko pokazuje mi o mnie? Skąd ja to znam?”.
  3. Wróć do siebie w wieku dziecka. Zapisz, co działo się u Ciebie, kiedy miałaś tyle lat, ile teraz ma Twoje dziecko. Za co Cię poprawiano, ganiono, czego się bałaś?
  4. Przyjrzyj się relacji z tatą dziecka. Szczerze, na kartce: co o nim myślisz i czujesz dzisiaj, nawet jeśli nie jesteście razem.
  5. Wybierz jedną sytuację. Tę, która najmocniej prosi o uwagę. Zapisz, co pokazuje dziecko, co czujesz Ty i co się powtarza w Twojej rodzinie.
  6. Dopiero potem sięgnij po szeptankę. Kiedy wiesz już, co jest Twoje, możesz spokojnie opowiedzieć dziecku historię, która zdejmie z niego ten ciężar.

Najczęstsze pytania

Czy to znaczy, że złość mojego dziecka to moja wina?

Nie. To nie jest kwestia winy, tylko mechanizmu, który przechodzi przez pokolenia. Ty też dostałaś pewne reakcje w spadku. Świadomość tego daje Ci wpływ, a nie powód do obwiniania się.

Do jakiego wieku dziecko pokazuje emocje rodziców?

Najmocniej do około dziesiątego roku życia, bo wtedy dziecko nie ma jeszcze własnych konfliktów i chłonie wszystko z otoczenia. Z tematem dziecka do osiemnastego roku życia pracuje przede wszystkim rodzic. Nastolatki mają już więcej swoich spraw, ale to, co zmieniasz w sobie, nadal wpływa na Waszą relację.

Co, jeśli moje dzieci są już dorosłe?

Dorosłych dzieci już nie wychowujemy, więc pozwól im szukać własnych rozwiązań. Możesz za to pracować ze sobą i z historią rodu. To, co porządkujesz u siebie, zmienia też relację z dorosłym dzieckiem, bez pouczania go.

Czy szeptanki polegają na opowiadaniu dziecku moich problemów?

Nie. Szeptanka ma zdjąć z dziecka to, co nie jest jego, a nie obciążyć je Twoimi przeżyciami. Unikamy narzekania i roli ofiary. Liczy się precyzja słów, spokojne tempo i Twoja dorosła odpowiedzialność za historię.

Czy to działa, jeśli z tatą dziecka nie jesteśmy razem?

Tak. Dla dziecka nie ma znaczenia, czy rodzice mieszkają razem, tylko co myślą o sobie nawzajem i jakie emocje wokół tej relacji są nieukojone. Możesz pracować ze swoją częścią tej historii niezależnie od tego, co robi drugi rodzic.

Kiedy warto poszukać pomocy specjalisty?

Wtedy, gdy złość dziecka przechodzi w samookaleczanie, długotrwały smutek, wycofanie, kłopoty ze snem albo gdy w domu pojawia się przemoc. W takich sytuacjach ważny jest psycholog dziecięcy, psychiatra albo terapeuta rodzinny. Praca z historią rodu może iść obok, ale nie zamiast tej pomocy.

Czy mogę obejrzeć ten webinar?

Webinar na żywo już się odbył. Podobny temat, emocje dziecka jako lustro rodzica, możesz obejrzeć w nagraniach, do których linki znajdziesz poniżej.

Masz wpływ na to, co przekażesz dalej

Złość dziecka to informacja, a nie wyrok dla Ciebie jako mamy. Pokazuje miejsca, w których Twoje czułe struny wciąż grają głośno. Masz wpływ na to, czy ten automat pójdzie dalej do kolejnego pokolenia, czy zatrzyma się na Tobie. Praca zaczyna się od rodzica, a jej owoce widać w relacji z dzieckiem, z partnerem i z własnymi rodzicami.

Jeśli chcesz przeczytać więcej o konkretnych sytuacjach, zajrzyj do wpisów o tym, dlaczego dziecko jest grzeczne w przedszkolu, a w domu histeryzuje, i dlaczego bywa agresywne tylko do mamy. Temat możesz też zobaczyć w nagraniu webinaru „Dlaczego emocje dziecka to lustro Twoich lęków”, a krok po kroku przejść go w kursie Totalna Biologia dla Rodziców. Na dobry początek zapraszam Cię do quizu „Co mówi ciało”.

Pracujemy na poziomie emocji, przekonań i historii rodowych. Ten tekst nie zastępuje pomocy psychologa ani terapeuty.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk