Znasz to uczucie, kiedy łapiesz się na myśli: „serio… znowu?” Niby zmieniło się wszystko: okoliczności, miasto, praca, partner, styl życia, a jednak pewne powtarzające się sytuacje wracają jak bumerang. Rozpad związku w podobnym momencie. To samo napięcie wokół pieniędzy. Te same ograniczenia mieszkaniowe. Ten sam lęk przed „wyjściem przed szereg”. I w środku rodzi się pytanie: skąd to się bierze i dlaczego nie działa samo „postanowię, że już tak nie będzie”? W tym artykule przyglądamy się temu z perspektywy, którą proponuje totalna biologia – szczególnie w kontekście historii rodowych i tego, jak relacje z mamą i tatą potrafią odzywać się w naszym dorosłym życiu.
Powtarzające się sytuacje: kiedy życie robi „pętlę”, mimo że chcesz iść do przodu
Czasem powtarzające się sytuacje nie wyglądają jak identyczna kopia wydarzeń. To raczej ten sam scenariusz w innym kostiumie:
- wchodzisz w relację, a po czasie pojawia się podobny dystans, chłód albo kontrola
- zmieniasz pracę, ale znów czujesz, że „musisz zasłużyć”, „nie możesz prosić”, „nie wypada się wychylać”
- zaczynasz od nowa w nowym miejscu, a jednak wraca poczucie uwięzienia, braku przestrzeni, ograniczeń
- obiecujesz sobie, że inaczej będziesz budować życie, a i tak w pewnym momencie pojawia się lęk: „zaraz to stracę”
Z zewnątrz wygląda to jak zbieg okoliczności. W środku czujesz, że to coś więcej: jakbyś grał w grę, w której zmieniają się plansze, ale zasady pozostają te same.
„Przecież mam inne warunki”: dlaczego zmiana okoliczności nie zawsze rozwiązuje problem
To jeden z najbardziej frustrujących momentów: masz wrażenie, że robisz „wszystko inaczej” niż Twoi rodzice. Inny styl myślenia, inne wartości, może więcej świadomości, edukacji, doświadczeń. A mimo to… przychodzą podobne konsekwencje.
W praktyce często wygląda to tak:
- rodzice zmagali się z rozpadem relacji → Ty też doświadczasz rozstań lub trudnych dynamik
- w domu było mało poczucia bezpieczeństwa → Ty w dorosłości „ciągle jesteś w gotowości”, nawet gdy obiektywnie jest dobrze
- rodzice żyli w ograniczeniach (finanse, mieszkanie, możliwości) → Ty też czujesz, że coś Cię „ściska” i nie pozwala pójść po swoje
To właśnie tu zaczynają być widoczne powtarzające się sytuacje: one nie muszą wynikać z identycznych warunków zewnętrznych. One często wynikają z wewnętrznych przekonań, lęków i lojalności, które pracują w tle – czasem zupełnie poza Twoją świadomością.
Historie rodowe: kiedy czyjeś doświadczenie działa w Twoim życiu
W wielu podejściach rozwojowych mówi się o tym, że rodzina to nie tylko „ludzie, z którymi mieszkaliśmy”, ale też system przekonań, napięć i niewypowiedzianych historii. Jeśli w rodzinie pojawiały się silne emocje: straty, konflikty, poczucie krzywdy, brak stabilności – to kolejne pokolenia mogą je „nosić” w sobie, nawet gdy nie znają pełnych szczegółów.
Z perspektywy, którą proponuje totalna biologia, takie historie rodowe potrafią utrwalać konkretne reakcje:
- lęk przed bliskością, bo bliskość „kończyła się bólem”
- kontrolę, bo kontrola „chroniła przed chaosem”
- oszczędzanie albo zaciskanie pasa, bo „zawsze mogło zabraknąć”
- odkładanie marzeń na później, bo „najpierw trzeba przetrwać”
I tu ważne: to nie jest opowieść o szukaniu winnych. To raczej próba zrozumienia mechanizmu, który stoi za tym, że powtarzające się sytuacje w dorosłym życiu nie biorą się znikąd.
Mama i tata jako „pierwszy wzorzec”: jak relacje z rodzicami wracają w związkach i decyzjach
W notatce pojawia się mocny wątek: „historie związane z mamą i tatą powtarzają się w naszym osobistym życiu”. I często tak właśnie jest – nie dlatego, że „muszą”, tylko dlatego, że to był nasz pierwszy model świata:
- jak wygląda bezpieczeństwo
- jak wygląda miłość
- jak rozwiązuje się konflikty (albo się ich unika)
- czy wolno mieć potrzeby
- czy wolno być sobą
Jeśli w relacji z mamą lub tatą było dużo lęku, napięcia, braku stabilności albo poczucia, że trzeba się dopasować, to w dorosłości może się to odzywać jako:
- przyciąganie partnerów, przy których znów trzeba „zasługiwać”
- wybieranie tego, co znane, zamiast tego, co dobre
- życie w trybie „muszę”, nawet gdy nikt już nie wymaga
- trudność w budowaniu własnych zasad, bo w środku odzywa się głos: „tak nie wolno”
Wtedy powtarzające się sytuacje nie są „karą” ani „pechem”. Są informacją: w tle działa schemat, którego źródło często ma rodzinny kontekst.
Lęki i przekonania: niewidzialny silnik powtarzających się sytuacji
W cytowanej notatce pada zdanie: „Te lęki, te przekonania, one wciąż bardzo mocno działają.” I to zdanie jest kluczowe.
Bo nawet jeśli racjonalnie wiesz, że:
- „stać mnie”
- „mam kompetencje”
- „zasługuję na spokojny związek”
- „mogę mieszkać lepiej”
- „mogę żyć po swojemu”
…to wewnętrzny system przekonań potrafi działać jak autopilot. A autopilot zwykle wybiera to, co znane i przewidywalne, nawet jeśli to trudne.
W efekcie powtarzające się sytuacje mogą wyglądać jak „magnes na kłopoty”, ale często są wynikiem utrwalonych reakcji:
- unikasz ryzyka → stoisz w miejscu → czujesz frustrację
- bierzesz na siebie za dużo → przeciążasz się → spadasz z energii
- nie stawiasz granic → rośnie napięcie → relacje się psują
- nie prosisz o wsparcie → czujesz samotność → wracasz do starych wzorców
Totalna biologia: co wnosi to podejście do tematu powtarzających się sytuacji
Totalna biologia bywa dla wielu osób ciekawym punktem odniesienia, bo kieruje uwagę na związek między tym, co przeżyte (również w systemie rodzinnym), a tym, co dzieje się w życiu „tu i teraz”. W tym ujęciu ważne stają się pytania:
- jakie doświadczenie rodziny mogło zbudować mój „program przetrwania”?
- jakie emocje są „dziedziczone” jako sposób reagowania?
- gdzie w moim życiu odtwarzam nie swoje ograniczenia, tylko rodzinny scenariusz?
To podejście nie musi być jedyną perspektywą. Dla części osób będzie inspirujące, dla innych – neutralne lub dyskusyjne. Natomiast jako narzędzie do przyglądania się temu, skąd biorą się powtarzające się sytuacje, bywa użyteczne, bo pomaga zobaczyć: „to nie jest przypadek, to ma strukturę”.
Jak rozpoznać, że to nie „zbieg okoliczności”, tylko wzorzec do przepracowania
Czasem wystarczy jedno uczciwe spojrzenie na własną historię. Oto sygnały, że warto potraktować temat poważnie:
- Masz wrażenie deja vu – inne osoby, inne miejsca, a emocje i finał podobne.
- Reagujesz „za mocno” – sytuacja jest mała, a w Tobie uruchamia się wielki lęk lub złość.
- Wiesz, co robić, ale nie robisz – wiedza nie przekłada się na decyzję.
- Wracasz do punktu wyjścia – po chwilowej poprawie znów jesteś w tym samym miejscu.
- Czujesz ograniczenie, którego nie umiesz wyjaśnić – jakby coś trzymało Cię za rękaw.
W takich momentach powtarzające się sytuacje przestają być „serią zdarzeń”. Zaczynają być mapą.
Co możesz zrobić dalej: od pytania „dlaczego?” do konkretnej zmiany
Samo zauważenie wzorca to już ogromny krok. Kolejny to zacząć badać go w praktyce – bez presji, że „maszę to naprawić natychmiast”. Pomaga m.in.:
- spisanie 2–3 najczęściej wracających scenariuszy i tego, co je łączy
- zauważenie, jakie przekonanie stoi w tle (np. „i tak się nie uda”, „nie mogę mieć za dobrze”)
- przyjrzenie się, gdzie to już było w historii domu (mama/tata, relacje, pieniądze, bezpieczeństwo)
- rozmowa z kimś, kto potrafi poprowadzić Cię przez temat (webinar, konsultacja, praca rozwojowa)
